Bajkał

Ruszyliśmy znad jeziora Gęsiego. Rano woda jeszcze lepsza do kąpieli.
Jechaliśmy wśród łagodnie pofalowanych wzgórz porośniętych rzadkim lasem brzozowo – sosnowym… Z chwili na chwilę, moje przyzwyczajone do brązu i żółci stepu oczy zaczęły paść się soczystą zielenią łąk i lasów.

Po drodze zjechaliśmy do chramu w Mostovce, gdzie trafiliśmy na piękny koncert popa na dzwonach, uuuuu, aż ciarki przechodziły po plecach.

Kilka kilometrów od głównej trasy puściliśmy drona w delcie Selengi; zastanawialiśmy się, czy da radę: wiatr w porywach ściągał jogurt z łyżeczki. No. Dał radę. Buczał, ale dał.
I wreszcie… Bajkał! Pierwszy raz w życiu dotarłem do Bajkału. Wieś Istomino na południowym brzegu Syberyjskiego Morza dożywotnio dzierżyć będzie zaszczyt bycia pierwszym miejscem mojego spotkania z Bajkałem.


Po tych kilku dniach wyprawy zacząłem wreszcie czuć pełne zadowolenie. Mój brat zawsze powtarzał, że jestem taką osobą, która lubi się sponiewierać, a nie wypocząć. Hmmm… To taki sposób na wypoczynek po prostu.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz