Fujka

Dojechaliśmy do Zalari, gdzie wymieniliśmy łożysko rolki paska klinowego. Łożysko owo zaczęło gwizdać, szarpać, charczeć i wyć zaraz po przejechaniu granicy mongolsko – rosyjskiej, czym dawało się nam mocno we znaki zwłaszcza, że na początku nie znaliśmy źródła hałasu, podejrzewałem nawet jedną z prowadnic łańcucha rozrządu. Na szczęście, po zrobieniu 1000 kilometrów zrobiłem kolejny przegląd silnika i już na pierwszy rzut oka znalazła się winna część.
Niestety, w Zalari dobiegła mnie również bardzo smutna dla mnie wiadomość: zdechła Fujka, moja kotka, wieloletnia towarzyszka, która była ze mną od małego dzielnie znosząc wszelkie niewygody związane z życiem ze mną. Był to jedyny znany mi osobiście kot, który bardziej niż związek z miejscem cenił związek z człowiekiem. Skończyła się pewna epoka. Jest mi przeogromnie smutno. Mam nadzieję, że Fujeczka łowi teraz myszy w kocim niebie.

Fujko, na zawsze pozostaniesz w moim sercu.

Dalsza część dnia to dzika jazda Siberian Highway.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz